poniedziałek, 2 lipca 2012

Prolog

Jej długie czarne włosy z czerwonymi końcówkami powiewały lekko na wietrze. Czarne oczy spoglądały na leżącą przed nią istote. Na twarzy gościł szeroki i szyderczy uśmiech. W powietrzu unosiło się widmo śmierci. Słyszała krotkie i szybkie oddechy tego czegoś co przed nią leżało, ale nie zwracała na to uwagi. Miała na sobie długi czarny płaszcz sięgający do ziemi, kozaki do kolan w tym samym kolorze i takie same rękawiczki, jak i kaptur, który ledwo utrzymywał się na głowie. Pochyliła się nad nim i nie dotykając ust chłopaka wdmuchneła powietrze między jego otwarte wargi. Wstała i spoglądała na niego uważnie. Rece chlopaka zaczely młócić na oślep powietrze i drapać bezsensownie ziemie. Organizm domagał się tak mu potrzebnego powietrza. Gałki oczne ukazały swą białą powierzchnię, ale mimo to chłopak nadal żył. Rozkoszowała się cudzą, nigdy nie znaną jej śmiercią. Karmiła się strachem, przerażeniem, rozgoryczeniem, czy bólem swoich ofiar. Nie potrafiła żyć bez tego. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej i chłoneła jego wszystkie negatywne uczucia. Uwielbiała smakować zatrutej miłości. Miłości, której ktoś nie odwzajemnia lub sztucznie próbuje ją udawać. Chłopak został wielokrotnie zraniony, a jego serce było wielokrotnie łamane, rozstrzaskiwane na miliony kawałków i tyle samo razy sklejane, a ona się tym żywiła. Wewnętrznym okiem potrafiła dojrzeć twarz dziewczyny, o której teraz myśli, lecz nie zamierzała go teraz żałować. Posmakowała mocy, która cały czas w niej rosła poprzez jego śmierć i nie chciała tego przerywać. Chciała nie ustannie jej smakować. Mimo, że chłopak już nie żył ona miała coś jeszcze do zabrania od niego. Mówią, że jedyne co dusza zabiera po śmierci do tego drugiego świata to jest miłość, a ona nawet to zabierała swoim ofiarom. Nie zamierzała pozwalać im cieszyć się z czego kolwiek. Dusza bez miłość była niczym i o to jej chodziło, żeby po pewnym czasie trafiały one do piekła. Stała i chwilę patrzyła na bezwładne ciało leżące przed nią. Jak ona bardzo lubiła takie widoki. Zakapturzona postać dziewczyny odwróciła nagle głowę w prawą stronę. Ktoś ją śledził. Zawsze była śledzona i nigdy nie mogła być sama, ale mimo to zawsze udawało jej się spędzać nawet tygodnie samej, gdzieś na odludziu, gdzie nikt nie mógł jej znaleźć. Tak dawno przed nikim nie uciekała, że zapomniała, jak jest to dobra zabawa. Szybko rzuciła się biegiem przed siebie, a zjawa, która ją śledziła podażyła jej śladem.

3 komentarze:

  1. Patrzyłam na Twój prolog jak ta dziewczyna na śmierc chłopaka. Chłonąc każde zdanie, napawałam się ulotnością słów, które tworzysz. Rzadko kto ma tendencję do tak lekkiego wyrażania uczyć, myśli i czynów bohaterów. Bez wątpienia jest to talent, którego nie zastąpi nawet najlepszy warsztat pisarski i nie wiem jak świetny pomysł na historię. Ewentualnie połączenie może konkurować. Jeżeli jeszcze tego nie zauważyłaś, to z pewnością kiedyś rzuci Ci się to w oczy, a mi pozostaje życzyć Ci powodzenia i dużo weny w kontynuacji bloga...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałaś nagrodzona Award of Insanity ;)
    http://mirrors-world.blogspot.com/2013/04/award-of-insanity.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno nic nie pisałam. Moja wena stwierdziła, że bezpodstawne jest dzielenie że mną swego losu. A jednak bardziej przeraża mnie widok : "Ten blog jest otwarty tylko dla zaproszonych czytelników" gdy próbuję dostać się do Twojej krainy opowiadań. Czy mogłoby się to w jakiś sposób zmienić? :) Mimo iż już nie pisze to jednak z zapartym tchem nadal czytam.

      Usuń